Piątek, 31.07.2026
Użytkownikom mediów społecznościowych ks. Paweł z Bremy znany jest jako „Pastor on bike”. Polski duchowny mieszkający i pełniący posługę w Niemczech, jest na co dzień miłośnikiem jazdy na rowerze.
W amerykańskim wyścigu pokonał 5 tys. kilometrów, 52 tysiące metrów przewyższenia i jechał 12 dni prawie bez snu. Trasa rozpoczęła się na zachodnim wybrzeżu w stanie Kalifornia, a zakończyła na wschodnim w New Jersey. Prowadziła przez całe Stany Zjednoczone - trzy pasma górskie, dwie pustynie i wielkie równiny, w tym Kanion Kolorado.
W rozmowie z Dariuszem Ciszewskim ks. Paweł opowiedział, jak przebiegała trasa, gdzie były najtrudniejsze punkty i co czuł, mijając linię mety. Mówił także o szczytnym celu, dla którego zdecydował się wziąć udział w tym maratonie - chciał zebrać pieniądze na pomoc dla 120 dzieci i nastolatków, podopiecznych Fundacji Trauerland („Kraina Smutku”) w Niemczech. Jest to stowarzyszenie udzielające nieodpłatnej pomocy dzieciom, młodzieży i młodym dorosłym po stracie bliskiej osoby.
- To było dla mnie najtrudniejsze wyzwanie - brak snu albo bardzo mała ilość snu. Kiedy byłem budzony po dwóch godzinach snu przez mój team, bardzo ciężko było mi zebrać się na to, by z powrotem siąść na rower i ruszyć. Głowa mówiła 'nie', choćby nogi może chciały jechać, ale szukałem wszelkiego rodzaju wymówek, żeby tylko ten moment wyruszenia przedłużyć. A przy ultramaratonach czy w ultrasporcie bardzo ważna jest głowa. Wiadomo - wytrenowanie jest ważne, ale dużo ważniejsza jest głowa i psychika. Tu było to trudne. A jeszcze to, że każda minuta była ważna. Praktycznie ostatni tydzień wyścigu wyglądał tak, że miałem tylko trzy postoje w ciągu dnia, troszeczkę dłuższe, a tak to jedzenie, picie, wszystko odbywało się na rowerze - opowiadał ks. Paweł.
- Muszę powiedzieć, że sam jestem zdziwiony, że tyle czasu wytrzymałem; że w ciszy sam ze sobą i z Panem Bogiem, bo tak naprawdę przez te 12 dni nie założyłem i nie użyłem ani razu słuchawek i nie słuchałem żadnej muzyki, żadnego radia, jak to często mam w zwyczaju, kiedy jeżdżę na rowerze. A tutaj byłem cały czas w ciszy sam na sam ze sobą i z Panem Bogiem. Bardzo ciekawe, bardzo interesujące doświadczenie - wyznał nasz Gość.
Na stałe ks. Paweł posługuje w Niemczech, w Bremie, a pochodzi z Dębicy. Jest słuchaczem Radia Jasna Góra, bywał już kilka razy gościem w naszych audycjach, Panoramie reporterskiego dnia czy magazynie #MuzyczneDary.
Rozmowa z ks. Pawłem Nowakiem - powtórka Rozmowy dnia - jeszcze od 21:40 i 4:40.
Autor: DR









