Poniedziałek, 28.07.2025
Jak informował gość Radia Jasna Góra, premiera światowa tego obrazu jest zaplanowana w Polsce - 13 sierpnia w Warszawie. Na ekrany polskich kin film ma trafić 12 września. Michał Guzek w rozmowie z Dariuszem Ciszewskim opowiadał o wyjątkowości tego dramatu - koprodukcji amerykańsko-polskiej:
Jak czytamy w materiałach prasowych, film amerykańskiego reżysera Anthony’ego D’Ambrosio rozpoczyna się tam, gdzie większość opowieści o ojcu Kolbem się kończy – w celi śmierci. I choć w retrospekcjach widz może powrócić do ważnych momentów z życia św. Maksymiliana Marii Kolbego, to właśnie w tej zamkniętej przestrzeni rozgrywa się najbardziej przejmująca opowieść o ostatnich dniach życia świętego, ukazana z niezwykłą wrażliwością i duchową głębią. Film „Triumf serca” opowiada historię o ostatnich dwóch tygodniach życia świętego Maksymiliana Kolbe, który wszedł do celi śmierci z dziewięcioma innymi więźniami i przyniósł im nadzieję w najtrudniejszym momencie ich życia, w najgorszym miejscu na Ziemi.
Główną rolę - postać o. Maksymiliana Kolbego - zagrał polski aktor Marcin Kwaśny, zbierając bardzo pozytywne oceny krytyków filmowych za ojca Kolbego oddanie „nie tylko duchowej siły, lecz także głębokiego człowieczeństwa tej postaci”.
- Maksymilian Kolbe to mój ulubiony święty. To ogromny zaszczyt móc zagrać tę postać. Oprócz tego, że to zaszczyt, było to dla mnie ogromne wyzwanie. Nie tylko dlatego, że musiałem do roli schudnąć aż 7 kilogramów i zgolić włosy, ale musiałem również przygotować się pod względem duchowym. Poznać to, jak myślał nasz święty. Dobrze, że taki film powstaje, bo pokazuje go trochę od strony ludzkiej – bardzo bliskiej nam Polakom, to jakie miał ogromne serce dla swoich współtowarzyszy niedoli. Film to perspektywa umierania, dwóch tygodni śmierci w bunkrze głodowym, ale poprzedzielana wspomnieniami o świętym Maksymilianie Kolbe – powiedział aktor dla Polskiego Radia Łódź.
Reżyser „Triumfu serca” Antonino D’Ambrosio – włosko-amerykański pisarz i filmowiec, który jak się okazało, był ciężko chory i postać polskiego świętego pomogła przetrwać mu czas cierpienia. – Realizuję ten film, ponieważ sam miałem bardzo trudny okres w życiu, kiedy przeszedłem przez ciężką chorobę. Bardzo długo nikt nie mógł wykryć, co mi jest. Ze względu na swoje cierpienie, musiałem bardzo dużo czasu przebywać w swoim pokoju. W którymś momencie, ten pokój zamienił się dla mnie w celę. Zainspirowałem się wtedy postacią świętego Maksymiliana Kolbe, który spędził ostatnie dni swojego życia w celi – mówił reżyser w rozmowie z reporterem Radia Łódź.
Sceny w bunkrze głodowym kręcone były przez filmowców w budynkach byłego Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim. Jedna z cel aresztu „zagrała” celę śmierci z byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.
- Znalezienie odpowiedniego miejsca zajęło nam kilka miesięcy. Długo szukaliśmy celi, która by nam odpowiadała, z tego względu, że mieliśmy odpowiednią specyfikację. Cela powinna być nieco większa niż ta z Auschwitz. Musiała zmieścić się tam ekipa filmowa oraz aktorzy. Powinna mieć pojedyncze okno i pojedyncze drzwi. Dodatkowo powinien być korytarz, który będzie prowadził do celi – mówiła Cecilia Stevenson, producentka filmu.
- Współwięźniowie ojca Maksymiliana, dotąd anonimowi, zyskują twarze i historie, co czyni tę opowieść jeszcze bardziej realną i pełną emocji. „Triumf serca” to nie tylko historia męczeństwa, lecz przede wszystkim hołd dla miłości, która – i to jest duchowe przesłanie filmu – jest twórcza i silniejsza niż śmierć - czytamy w opisie filmu na stronie internetowej www.filmweb.pl - tam również można obejrzeć zwiastun filmu.
Organizatorzy planują szereg pokazów przedpremierowych, również w Częstochowie - pełna lista kin już wkrótce pojawi się na stronie rafaelfilm.pl.
Autor: oprac. DR











