Radio Jasna Góra

Słuchaj nas on-line Sygnał: 320kbps, 44kHz, Stereo

Radiowa lektura

Lustro duszy. O psalmoterapii w praktyce opowiada br. Piotr Kwiatek OFMCap

Lustro duszy. O psalmoterapii w praktyce opowiada br. Piotr Kwiatek OFMCap

Czy starożytne pieśni sprzed tysięcy lat mogą być skutecznym lekarstwem na lęki współczesnego człowieka? Poznaj niezwykłą historię o tym, jak psychologia spotkała się z wiarą, a jedna nocna pobudka uruchomiła lawinę duchowego wsparcia, która odmieniła życie tysięcy osób.

*

Z br. Piotrem Kwiatkiem OFMCap, kapłanem, psychologiem i autorem książek z serii „Psychologia pozytywna i wiara” (Wydawnictwo Serafin) oraz „Psalmoterapia” (Edycja Świętego Pawła) rozmawia Agata Nalichowska. Tekst powstał na podstawie audycji „Goście z wydawnictwa”.

*

Dlaczego psalmy? Kiedy ta biblijna księga pojawiła się w brata życiu?

Psalmy w moim życiu pojawiły się bardzo wcześnie, bo jako zakonnik praktykuję regularną modlitwę brewiarzową już od trzydziestu lat. Ale psalmoterapia, takie inne spojrzenie na psalmy, zrodziło się pięć lat temu i była to odpowiedź na Boże natchnienie.

Był początek pandemii, obudziłem się w nocy, koło trzeciej i nie mogłem zasnąć. Wtedy poczułem wezwanie, żeby zaprosić ludzi do modlitwy wstawienniczej, takiego dawania sobie duchowego wsparcia. Konkretnie sto pięćdziesiąt osób, bo tyle mamy psalmów. Jeden psalm za wszystkich, wszystkie za jednego. I wtedy nie wiedząc, co z tym dalej będzie po prostu o szóstej rano nagrałem takie czterdziestosekundowe zaproszenie na media społecznościowe. Bałem się, że nie znajdę tych stu pięćdziesięciu osób, bo bardzo trudno jest zbudować taką dużą wspólnotę, ale się zdziwiłem, bo po dwóch dniach było już ponad 300 , a chętnych wciąż przybywało. Tak zrodziła się idea psalmoterapii.

Później poprzez kolejne lata Bóg po prostu to rozwijał. Ja miałem uszy i serce otwarte, więc pozwoliłem się prowadzić w tym doświadczeniu duchowym.  Zacząłem rozpoznawać nowe metody modlitwy, nowe metody spotkania z psalmami. Zacząłem też ludzi tego uczyć.

W konsekwencji powstało wielkie dzieło i kilka książek, bo mamy „Psalmoterapię” i „Zeszyt ćwiczeń do psalmów”, a także „365 dni w rytmie psalmów”, które napisaliśmy razem z siostrą Anną Pudełko AP. Teraz jest nowa seria wydawnicza, czyli „Psalmoterapia w praktyce”. Ukazały się w niej już dwa tomy „Lustro duszy” i „Lustro przeciwności”.

Krótko mówiąc, ogromne wielkie dzieło, które Pan Bóg cały czas prowadzi. Ukazuje ono jak przez modlitwę można ożywiać swoją duchowość, a przez duchowość swoje życie, bo w psalmach tak naprawdę jest wszystko, cały człowiek, cała antropologia. W tym kontekście psalmy są bardzo atrakcyjne i wciąż nieodkryte w Kościele. Nawet dla osób, które codziennie odmawiają brewiarz, pewne aspekty mogą być wciąż nieznane. Moją misją jest chyba to, że pozwalam Duchowi Świętemu się prowadzić. Idąc za natchnieniem, odkrywam niesamowite rzeczy, które głęboko mnie poruszają. Ufam, że odbiorcy tego komentarza lub książki, a także uczestnicy [prowadzonych przeze mnie] rekolekcji, również będą mogli odkryć te skarby, które w Kościele są obecne od wieków. Wciąż warto je zgłębiać na nowo.

Powiedzmy nieco więcej o tej nowej serii „Psalmoterapia w praktyce”. Wspomniał brat o dwóch tytułach „Lustro Duszy” i „Lustro Przeciwności”.

Tak, w planach jest jeszcze powstanie „Lustra Szczęścia” i „Lustra Przebaczenia”, czyli krótko mówiąc wchodzimy trochę głębiej w psalmoterapię. W pierwszej książce „Lustro Duszy” przyjąłem wzorzec, który powtarzam w kolejnych tomach -  są wybrane cztery psalmy obrazujące fragmenty życia króla Dawida i do każdego z nich propozycja pięciu ćwiczeń. 

Może zacznę od końca. Te ćwiczenia mają taki charakter, że nie jest to książka intelektualna, ale zaproszenie. Współcześni czytelnicy mogą zmagać się z tym, by wejść w pewne doświadczenia, te publikacje mają im w tym pomóc. Na przykład, jeśli w pierwszej książce [„Lustro Duszy”] jest zaproponowany do medytacji Psalm 139, to jest on odzwierciedleniem duszy Dawida w scenie powołania.  Bóg, jak czytamy w Pierwszej Księdze Samuela, nie ocenia tak jak ludzie, którzy poprzestają na wyglądzie, ale patrzy w serce. Jego wybór nie pada więc na jednego z braci Dawida - starszych, lepiej zbudowanych i przystojniejszych – ale na najmłodszego syna Jessego, który pilnuje owiec. Bóg patrzy inaczej niż człowiek.

Wybiera Dawida. Człowieka, który nie był nawet zauważany przez swojego ojca. To bardzo ciekawe i wręcz terapeutyczne: nawet jeśli nie widzi mnie człowiek, który powinien, to widzi mnie Bóg. I w tym kontekście proponuję medytację nad Psalmem 139, który zaczyna się od słów: „przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę, kiedy wstaję, z daleka postrzegasz moje myśli, zanim się znajdzie słowo na moich walkach, Ty, Panie, znasz je w całości (…)”.  Przepiękny psalm, który mówi o wiedzy, poznaniu Boga, o Jego miłości do każdego z nas. Niesie on w sobie również uzdrawiające przesłanie – przypomina, że jesteśmy bezgranicznie umiłowani. Co ciekawe, samo imię Dawid oznacza „ukochany”, co dodatkowo wzmacnia ten terapeutyczny aspekt.

Zapraszam, więc czytelników, by rozpoznali, że są umiłowani, bo dzisiaj dużo ludzi ma problem z samooceną, z poczuciem własnej wartości i teraz okazuje się, że modląc się, czytając psalmy, możemy też rozpoznawać tą wartość, która jest nam nie do zabrania, wartość nie do zmazania, która jest wpisana w Boży plan, zapisana drogocenną krwią Chrystusa. Każdy ma swoje miejsce, każdy ma swoją rolę, każdy jest kochany. I to jest wielkie przesłanie tego psalmu.

Psalmy są jak lustro, które pozwala nam zobaczyć nasze doświadczenie, nie tylko Dawida. Właśnie w tym kontekście jako psycholog czy terapeuta zachwycam się psalmami, bo tam jest cała antropologia, ale ten człowiek jest wierzący, jest w relacji do Pana Boga, więc nie jest tylko psychologia albo psychologizacja, tylko ukazanie prawdy o człowieku. I uwaga, coś przeciekawego, czego psalmy powinny nas uczyć - ten człowiek jest w relacji do Boga w każdym stanie, w każdej życiowej sytuacji i jest autentyczny. Te biblijne teksty uczą nas modlitwy autentycznej i byśmy powiedzieli całościowej. Psalmiści dialogują z Bogiem nie tylko w chwilach radosnych, ale kiedy przeżywają złość, irytację, zmęczenie, kiedy lamentują i mają wielkie pytania. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że psalmy są podręcznikiem, który ma nas nauczyć modlić się egzystencjalnie naszym życiem. I myślę, że to jest najwspanialszy podręcznik.

Okazuje się, że psalmy są w tym kontekście – spojrzenia egzystencjalnego – w ogóle nieodkryte, są nam nieznane, mimo że słuchamy ich w każdą niedzielę. To te śpiewy, które występują między czytaniami. A możemy się w nich przejrzeć, jak w lustrze, zobaczyć, jak w naszym życiu działa Duch Święty. To jest niesamowita droga.

W książce „Lustro Duszy” odnajdziemy także omówienie Psalmu 63, który opowiada o pragnieniach ludzkiego serca: „Boże mój Boże, Ciebie pragnę, za Tobą tęskni moje ciało”. Mamy też Psalm 23 o obrazie Pana Boga: „Pan jest moim pasterzem”.  W odniesieniu do tych tekstów omawiam zagadnienia z antropologii doświadczenia psychicznego, codzienności naszego życia. I na koniec tej pierwszej części jest Psalm 136, który jest litanią wdzięczności.  Tu mamy taką scenę, bo do każdego psalmu jest też scena biblijna, jak Dawid się cieszy, tańczy, bo Arka Pana wraca. A z drugiej strony mamy Mikal, jego pierwszą żonę, która uważa, że takie zachowanie ośmiesza króla w oczach poddanych. I tutaj jest taki moment, by powiedzieć o tym, jak ważna jest wdzięczność, radość duchowa, ale też o tym, że niestety są ludzie, którzy są zawistni i smutni, którzy nie potrafią się cieszyć sukcesami innych ludzi. W tych scenach biblijnych z życia Dawida i w psalmach mamy bardzo dużo naszego życia. Na tym polega właśnie ta droga psalmoterapii - idziemy przez cztery psalmy, żeby popatrzeć z ich perspektywy na nasze życie.

W najnowszej książce „Lustro Przeciwności” mamy te trudne psalmy. Na przykład – 88. Niektórzy bibliści mówią, że został napisany przez kogoś w depresji, w smutku.  Jest też Psalm 22, bardzo znany, który cytuje Jezus, gdy modli się słowami „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił”. Jest to psalm lamentacyjny. Mamy też Psalm 51 - Miserere, który opisuje napięcie między grzechem a świętością, wyjaśnia czym jest pokusa, walka duchowa i ostatni psalm, który tam jest zaproponowany, to Psalm 58. Tu mówimy o gniewie, jest to utwór złorzeczący, który może pomagać autoregulować nasze emocje – złość i frustracje. Ponownie, w historii Dawida, tak naprawdę widzimy samych siebie.

Te publikacje, a przede wszystkim psalmy pozwalają nam skonfrontować się ze światem, z innymi ludźmi, ale też z samymi sobą. To nie jest tylko teoria. Wspomniał brat o bardzo konkretnych wskazówkach – ćwiczeniach?

Tak, te ćwiczenia właśnie mają pomóc nam zejść z poziomu intelektualnego do poziomu egzystencjalnego ćwiczenia. Studiowałem teorię Gestalt, tam jest taki ważny akcent doświadczeniowy, więc proponuję czytelnikom pewne bezpieczne doświadczenia, pewne kroki, żeby wyjść z fazy intelektualnej i coś przeżyć. Weźmy najnowszą książkę [„Lustro Przeciwności”]. Tam w kontekście Psalmu 88, gdzie psalmista czuje się opuszczony, zapraszam do wykonana znanego z psychoterapii ćwczenie empty chair, czyli pustego krzesła. Zachęcam do postawienia przed sobą pustego krzesła i wyobrażenia sobie, zwizualizowania, że siedzi tam Pan Bóg i zaczęcia z Nim rozmowy o swojej pustce albo o trudności życiowej. Później trzeba się trochę zatrzymać się i posłuchać, co Bóg, by mi powiedział. I tak powstaje dialog.

To są bardzo proste ćwiczenia, wykonalne. Ale zawsze zaznaczam, że jeśli ktoś ma jakiś opór przed danym zadaniem, bo po każdym psalmie jest aż pięć ćwiczeń, to można zrobić jedno, które najbardziej do mnie przemawia. Nie chodzi o to, żeby się przełamywać, czyli robić coś na siłę, ale te ćwiczenia mogą nam pomóc, jakby dać nam wiedzę, która już nie płynie z książki, ale z naszego przeżycia czegoś. Pamiętam takie jedno proste ćwiczenie, żeby „poczuć” opiekę Pana Boga – okryć się kocem.

W książkach dużo jest takich, byśmy powiedzieli bezpiecznych zadań, ale mogą być one bardzo informatywne i formacyjne.  Sprawiają, że doświadczymy konkretnej emocji, coś przeżyjemy, zobaczymy. I to też może być, taka dodatkowa wartość, tej serii – oprócz treści mamy doświadczenie i może być ono zupełnie różne od doświadczenia kogoś, kto też czyta tę książkę i próbuje te same ćwiczenia robić. Tu pojawia się bardzo mocno aspekt indywidualności i naszych osobistych doświadczeń.

Inny przykład. Przy tym samym Psalmie 139 jest takie ćwiczenie, żeby popatrzeć na lustro i podziękować Panu Bogu na przykład za swoje oczy. Czyli coś bardzo bezpiecznego, coś drobnego. Być może ktoś ma zaburzony obraz, relację do siebie i w tym momencie, kiedy psalmista mówi, cudownie mnie stworzyłeś, chodzi o to, żeby zobaczyć tę cudowność w sobie, nie tylko w teorii, ale zobaczyć: „Panie Boże, dzięki Ci za moje oczy, za moją historię”. Nawet jak jest ciężko to powiedzieć, to jednak w akcie wiary zapraszam do podjęcia próby realizacji takiego zadania. Jest też ćwiczenie związane z żalami – na podstawie Psalmu 22 proponuję by spisać swoje skargi. Ale pamiętając, że jak psalmiści lamentują, to oni też słuchają Pana Boga – jak On odpowiada na ich skargi. To nie pusty lament, jest pewna pauza, moment wsłuchania się w Bożą odpowiedź i w psalmach lamentacyjnych bardzo często pojawia się temat ufności, nadziei oraz pokoju serca.

Psalmy są utworami bardzo złożonymi, zarówno w kontekście wszystkich stu pięćdziesięciu pieśni dawidowych, jak i w ramach jednego psalmu. To dlatego, że nasza dusza jest taka złożona. W ciągu jednego dnia potrafimy przeżywać różne barwne emocje i kiedy się modlimy chodzi o to, żeby ten świat barwny, różnorodny, czasami skomplikowany złożyć w Bogu. I tego uczą nas psalmiści, że nie mamy się modlić tylko kiedy odczuwamy pokój i radość, ale również kiedy jest złość. Dlatego także ćwiczenia są różnorodne i przewidziane na momenty, kiedy czujemy radość, satysfakcję, bezpieczeństwo, ale również, kiedy jesteśmy przytłoczeni i przeciążeni. W tym kontekście warto wybierać to, co dzisiaj do mnie przemawia, co może być pomocne.

Mówiąc o wyborze – w jakiej kolejności czytelnicy powinni poznawać publikacje z cyklu „Psalmoterapia”? Czy zaczynamy od pierwszego tomu, w którym wyjaśniona jest teoria, czy możemy zacząć od środka?

Tak, to jest też ważne pytanie, ponieważ tych książek dochodzi coraz więcej. Od czego zacząć? Myślę, że nie będzie problemu, jak ktoś zacznie od któregokolwiek tomu, bo każe wprowadza w oddzielny temat i można je czytać niezależnie. Natomiast rzeczywiście dobrze, by było przeczytać pierwszą książkę „Psalmoterapia”, bo to jest wprowadzenie w ogóle w doświadczenie tego fenomenu odkrycia psalmów na nowo. Każdy rozdział rozpoczyna się od świadectwa ludzi, którzy też zaczęli się modlić psalmami i doświadczyli uzdrowienia różnych, że tak powiem, aspektów w swoim życiu. Następnie pokazane są cztery grupy psalmów, są ćwiczenia, metodologia, jak można psalmami się modlić. Później można sięgnąć po którykolwiek tom z serii „Psalmoterapia w praktyce” - tu już konkretnie mamy cztery psalmy, które pozwolą nam dotknąć ważnych dla nas w danym momencie tematów i trochę dać się Bogu „sterapeutyzować”. Zauważyć, że Słowo Boże jest mocniejsze niż słowo ludzkie, i dać mu się poprowadzi do najgłębszych zakątków naszej duszy.

Psalmoterapia wyszła w brata przypadku poza doświadczenie jednostkowe, a nawet poza sam obszar publikacji książkowych. Wokół tej idei stworzyła się wielka społeczność – również ta internetowa.

Tak. Co ciekawe, kiedy Pan Bóg poruszył moje serce, to poruszył też przez to serca wielu innych ludzi. Dzisiaj z ponad trzydziestu krajów płynie ta modlitwa, czyli  jest już ponad pięć tysięcy ludzi i każdego tygodnia do tej naszej wspólnoty zapisują się kolejne osoby. To jest bardzo dobre, ponieważ – przypomnę – modlę się jednym psalmem przez cały tydzień za wszystkich członków wspólnoty, a jednocześnie tych ponad pięć tysięcy osób modli za mnie. To jest niesamowicie silny ładunek duchowy.  Dając, otrzymuję. Choć modlę się tylko jednym psalmem tygodniowo, nie muszę nawet odmawiać go w całości, moje intencje są tak mocno wspierane, że trudno to sobie wyobrazić. W ten sposób modli się u nas ponad pięć tysięcy osób – to ogromny skarb naszej wspólnoty.

Od początku ideą było dawanie świadectwa i dzielenie się duchowym dobrem. To wspaniała droga rozwoju wiary. Często powtarzam, że psalmy to „pacierz dla dorosłych”. Uczą nas wyrażać emocje – złość, radość czy frustrację – i przede wszystkim słuchać tego, co mówi do nas Bóg. Cieszę się z każdej nowej osoby, ale najważniejsza jest dla mnie jakość tej modlitwy, a nie tylko jej ilość. A jakość jest związana z tym, że ludzie czasem piszą świadectwa – co im daje ta modlitwa. Pamiętam, były takie świadectwa: „miałem problem z regularną modlitwą, teraz systematycznie się modlę, chwała Panu”, „biorę leki na depresję i lekarz widząc zmianę w moim życiu, dał mi lek o połowę mniejszy”, więc widać, że właśnie ta psalmoterapia, to duchowe przeżywanie Słowa Bożego jest terapeutyczne. Tu nie chodzi o to, że mamy zastąpić lekarza albo, że psychoterapia nie jest ważna, ale życie duchowe, kiedy się przeżywa je w relacji do osoby bezpiecznej, kochającej i dobrej transformuje nasze myślenie. Oczywiście w swoim tempie. Jeszcze raz podkreślam, że pięknie, że tyle osób się modli, ale chyba najpiękniejsze jest to, co się dzieje w sercu danego człowieka. Wiele świadectw w ogóle do mnie nie dochodzi, bo to już Pan Bóg wie, co dobrego się dzieje przez Jego Słowo. Słowo Boże nigdy nie wraca puste. Podobnie jak deszcz nawadnia ziemię, tak samo nawadnia ludzkie serce. Bez względu na to, w jakiej sytuacji znajduje się człowiek i czego w danym momencie potrzebuje, psalm zawsze przekaże mu właściwe przesłanie.

Jeszcze wspomnę o jednym temacie. Czasami pytamy „jaki jest Twój ulubiony psalm?” i ludzie mówią: „o, dwudziesty trzeci, dwudziesty siódmy czy czterdziesty trzeci, szósty, jakkolwiek”, ale im dłużej człowiek modli się psalmami, tym bardziej widzi, że każdy psalm do niego może przemawiać.

Dla mnie takim ciekawym doświadczeniem jest też, to że czasem ludzie pytają się: „który psalm jest na depresję” albo „który psalm jest na lęki”. I ja teraz widzę, że niekoniecznie musimy czytać konkretne, tematyczne psalmy, ale możemy te wątki dostrzec w każdym z nich. Nawet takim, w którym wydaje się, że nie ma mowy o ufności i nadziei, ale nawet on może dać nam odpowiedź. Taki przykład, Psalm 88, który jest jeden z mroczniejszych, trudnych utworów. Niektórzy bibliści mówią, że pisał to człowiek, który był w głębokim depresji. Tam są obrazy śmierć, ciemność itd., ale się okazuje, że ten psalm, jeśli ktoś go przeczyta, on daje nadzieję. Mamy nadzieję, że psalmista przeszedł przez pewną trudność, z którą czytający się zmaga, więc znajduje on rozwiązanie, widzi pocieszenie. Pojawia się radość, że ktoś przeszedł przez trudny okres, więc nie ma tam wprost słów nadziei, ale jest postawa wierności w modlitwie. Prowokuje ona do pytania – czy to stąd płynie nadzieja? Jeżeli i ja będę wiernie się modlił, jak ten psalmista - chociaż może on jeszcze większego dołu doświadcza, bo ten utwór jest rzeczywiście bardzo mroczny, nie ma tam happy endu niż ja – to znajdę pocieszenie modląc się swoim trudnym doświadczeniem?

 Psalmy mogę też uczyć, właśnie modlitwy swoim doświadczeniem. To jest dla mnie bardzo odkrywcze, że my nie mamy się modlić modlitwami innych ludzi, oczywiście w pewnym fazie rozwoju życia duchowego jest to pomocne, ale de facto mamy się modlić swoim życiem. I, to nie tylko takim radosnym, sukcesami, ale też trudnościami. Na przykład ktoś jest w depresji, to dlaczego się nie pomodlić tą depresją? Ktoś jest w smutku po stracie najbliższej osoby, dlaczego tym się nie modlić? Nie chodzi o odcinanie życia, albo gdzieś tam ignorowanie, ale o to, żeby te elementy włączyć do rozmowy z Bogiem. Nawet jak ktoś ma problemy w wierze, albo przeżywa bunt, to dlaczego tym buntem się nie pomodlić? Psalmy właśnie tego uczą.

Takim narzędziem, poprzez które brat formuje wspólnotę, która zrodziła się wokół psalmoterapii są media społecznościowe. Czy to jest dobra przestrzeń na spotkanie z Bogiem, na taką terapię Jego Słowem?

Social media, tak. Doświadczam też negatywności w ogóle świata mediów, ponieważ jest tam anonimowość. Jest bardzo duża możliwość doświadczenia hejtu, niezrozumienia i ludzie często reagują bardzo emocjonalnie nie spotykając się wcale z prezentowanymi treściami. To ma rzeczywiście swoją mroczną stronę, trzeba to przyznać. Natomiast ja jako też ten, który uczy komunikacji, uważam, że dzisiaj trzeba się komunikować ze światem przez social media, bo tam jest człowiek. Badania mówią, że średnio z technologią spędzamy dzisiaj w Polsce siedem godzin, z czego trzy trzymając komórkę w ręku, więc jeśli psychologia zajmuje się na przykład analizą zachowań, to musimy uwzględnić przestrzeni, w której człowiek funkcjonuje i są to także media. I teraz Kościół, który zajmuje się człowiekiem, musi się zająć również tym jego wymiarem, który funkcjonuje w mediach. Uważam, że to jest nawet konieczne, tylko pytanie jak my to robimy? Czy w stylu świata? Czy być może dajemy nową jakość komunikacji, dziennikarstwa, powiedzmy też posługiwania się mediami? To też jest duży temat, który jest bliski mojemu sercu.

Gdy widzimy, że coś zdobywa popularność na TikToku czy w innych mediach społecznościowych, pojawia się pytanie: czy osoba duchowna lub zaangażowany chrześcijanin powinni gonić za tanią popularnością? Robienie „głupawek” tylko po to, by zdobyć zasięgi, byłoby błędem. W mediach należy przekazywać wartości, dzielić się doświadczeniem wiary i głosić Jezusa Chrystusa. To oczywiście nakłada na nas pewne ograniczenia i sprawia, że treść może nie być masowo atrakcyjna. Jednak chcąc spotkać człowieka tam, gdzie obecnie przebywa, musimy wyjść do przestrzeni cyfrowej. Nie możemy czekać, aż ludzie sami przyjdą do kościoła. W wielu parafiach brakuje już młodzieży. Kluczowe pytanie brzmi: czy jako duszpasterze i wierzący potrafimy wyjść do nich i spotkać ich w ich własnym świecie? Więc uważam, że social media są trudne i trzeba je przemyśleć. Nie możemy przykładać kalki do algorytmów świata, ale potrzebujemy analizować i uczyć się jak właściwie wykorzystywać te środki.

Widzę też ogromne pozytywy, bo może być jedno kazanie czy jeden przekaz, który trafi do tysięcy osób. Doświadczyłem tego osobiście, jak poprzez YouTube, wykład o narzekaniu wysłuchało ponad dwieście tysięcy ludzi. W Kościele nie miałbym takiego audytorium, a dzięki temu, że się coś pojawiło w Internecie, to okazało się, że dużo ludzi mogło wysłuchaj tej konferencji, więc absolutnie media są sprzyjające w takim prowadzeniu dialogu z człowiekiem i przekazywaniu wartości.

Brat tak właśnie wykorzystuje swoje social media, by przywołać tylko dzieło, jakim jest „psalm na dzień”. Czy takie działanie może zainspirować użytkowników Internetu do sięgnięcia po Pismo Święte, po Księgę Psalmów?

Taka jest właśnie idea, to jedna z form. Od tego pierwszego natchnienia Duch Święty bardzo mocno prowadził mnie po różnych nowych pomysłach i miałem nawet takie dni, gdzie mówię: „Duchu Święty, już mi nie dawaj pomysłów, bo ja sam nie wyrabiam, a co dopiero inni, którzy próbują tą drogą iść”. Ale, tak jednym z wielu takich dzieł, które się zrodziły, jest „psalm na dzień”. Dzieliłem się tym w intrenecie, a teraz nawet w formie tak zwanego mailingu – newslettera – jest możliwość codziennego otrzymywania krótkiej medytacji, trzech pytań i przesłania pozytywnego płynącego z danego psalmu na cały tydzień. Te rozważania dotyczą jednego tylko wersetu z psalmu. Już ponad tysiąc ludzi jest w tym doświadczeniu, codziennie otrzymują te rozważania i teraz pytanie jest takie – czy właśnie z tego można pójść głębiej? Jak najbardziej.

To już jest propozycja pogłębiona bardzo, nawet dla ludzi, którzy modlą się regularnie psalmami. Mamy jeden psalm przez cały tydzień, możemy go medytować, przeżywać z nim codzienność. Ale oczywiście każdy jest zachęcony, żeby pójść dalej i nawet w tych różnych natchnieniach powstała też tak metoda, żeby odkrywać Jezusa w psalmach. My nie czytamy psalmów, jak Żydzi albo jak czytał je Dawid. My czytamy je już w kontekście paschalnym, czyli szukamy w tych psalmach Chrystusa i ten Chrystus jest obecny w tych psalmach, więc to jest zupełnie inna lektura. Psalmy mając wymiar chrystocentryczny mają nas prowadzić do spotkania ze Zmartwychwstałym. Nie mamy skupiać się na poezji czy poprzestawać na Starym Testamencie. Psalmy mają być drogą wprowadzenia nas w głęboką duchowość chrześcijańską, mają nas prowadzić głębiej w doświadczenie wiary.

Psalmy jako klucz do odczytania Historii Zbawienia?

Tak, psalmy są kluczem. Nawet bibliści mówią, że psalmy to jest najlepsze streszczenie Starego Testamentu i Księga Psalmów jest też najczęściej cytowaną księgą w Nowym Testamencie. To widać, że początki Kościoła były związane z tą księgą. W Liście do Hebrajczyków mamy wiele odwołań choćby do drugiego psalmu mesjańskiego, więc szybko Kościół w tych utworach, w tych obrazach widział Jezusa Chrystusa. Ale tak, psalmy to jest jedyna księga, która składa się tylko z modlitw i najlepiej streszcza cały Stary Testament.

Jeśli ktoś z radiosłuchaczy chciałby dowiedzieć się więcej i pogłębić swoją relację z Bogiem za pomocą psalmów, dobrym wyborem będą książki z serii „Psalmoterapia” oraz „Psalmoterapia w praktyce”. Gdzie jeszcze warto szukać takich treści?

Najprostsza droga do odkrycia tych różnych czy to pozycji książkowych, czy nawet nagrań radiowych to jest strona internetowa, czyli www.piotrkwiatek.com. Tam właściwie znajduje się też wiele innych materiałów. Tam można też zapisać się do newslettera, do wspólnoty. Można też pobrać darmową aplikację „Dobroteka”, która pomagać praktykować wdzięczność. Od wdzięczności do dobrostanu – tam znajdują się też codzienne rozważania. Także bardzo serdecznie zapraszam do tego miejsca.

Ostatnie pytanie, jak brat to wszystko ogarnia? Jak połączyć ewangelizacje w Internecie, pisanie książek z codzienną posługą?

Mam rzeczywiście trudności, by wszystko ogarnąć, więc powoli zaczynam z niektórych dzieł się wycofywać, żeby móc poświęcić czas sprawom, które stanowią istotę mojego powołania, w kontekście duszpasterstwa. Ale też buduję zespół, ostatnio przy social mediach pomaga mi dwójka współpracowników, więc szukam ludzi dobrej woli, którzy trochę pomogą w tej misji. Ale najważniejsza jest pomoc Bożą, bez Ducha Świętego by nie dało rady.

Można skończyć właśnie takim stwierdzeniem, jak Psalm 127 mówi, „jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Daremne jest wasze wstawanie przed świtem, przesiadywanie do późna w nocy”, więc bez Pana Boga nie damy rady ogarnąć. Ale z Panem Bogiem, jak mówi Święty Paweł, wszystko jest możliwe. Z perspektywy czasu widzę, że wiele dzieł to nie był mój wysiłek, moja mądrość, ale to Duch Święty prowadził, bo ja bym na to nie wpadł i ja bym sam nie dał rady, więc pozytywnie patrzę w przyszłość.

Jeszcze tylko nadmienię, że z pomocą Ducha Świętego powstaje dalej bardzo wiele ciekawych pomysłów, jak na przykład nagrania psalmów we współczesnej aranżacji muzycznej. Mamy stary tekst, niektóre psalmy powstawały prawie dwa i pół tysiąca lat temu, ale w tej nowej muzyce, w obrazie [teledysku] one zaczynają pięknie brzmieć. Te propozycje muzyczne można odnaleźć także na wspomnianej stronie internetowej i na YouTube – Piotr Kwiatek. Myślę, że trafiają one do współczesnego człowieka, wrażliwego na obraz, na poezję i mogą być poprzez to na nowo odkrywane. To jest też niesamowity pomysł, żeby wykorzystywać współczesną technologię do tego, by te psalmy zabrzmiały w sposób taki jeszcze głębszy, mocniejszy.

Brat Piotr Kwiatek, kapucyn, kapłan, doktor psychologii i autor publikacji z serii Psalmoterapia, był dziś gościem naszej redakcji. Bardzo dziękuję!

Również bardzo dziękuję i bardzo, bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich słuchaczy.

W skrócie:

Lektury prezentowane na naszej antenie: